Historia POW Samodzielne Mieszkanie

Historia naszej placówki rozpoczyna się od października 2006 roku, kiedy to Samodzielne Mieszkanie powstało, jako filia Domu Dziecka „Orle Gniazdo” w Marwicy. Ówczesny dyrektor domu dziecka Dariusz Wasiński wraz z kilkoma zapaleńcami postanowili zrobić wszystko, by wyrywać dzieciaki z przekazywanej im od pokoleń nieporadności i patologii i zaszczepić wiarę, że to oni kierują swoim losem a nie geny, nie miejsce urodzenia, nie inni ludzie, nie piętno placówki.

Kiedy było już wiadome, że mamy budynek (piękny, duży budynek w Pasłęku, jednakże wymagający gruntownego remontu), który po adaptacji będzie idealnym miejscem do realizacji założonych celów, utworzona została z najstarszych wychowanków grupa przygotowująca się do przejścia. Po roku wiadomo już było, że nie każdy nadaje się do tego by zamieszkać w nowym miejscu, ponieważ mieszkanie w Samodzielnym Mieszkaniu nie miało być ani łatwe ani przyjemne, ponieważ miało wiązać się z dużym wysiłkiem i ciężką pracą nad sobą, swoimi korzeniami, słabościami, przekonaniami. W tzw. "normalnych” domach życie w tym wieku upływa raczej beztrosko; szkoła-nauka, przyjaciele, rozrywka a wszystko pozostałe jest mniej ważne, przyjdzie na to  czas. Dzieci z placówki, jeśli chcą żyć inaczej, niż ich rodzice, żyć normalnie, mieć normalne domy, rodziny, muszą od młodych lat nad tym pracować i być bardziej świadomymi siebie, nauczyć się patrzeć w przyszłość i nauczyć się marzyć, aby wyjść z marazmu, roszczeniowości i pobożnych życzeń-czyli muszą nauczyć się brać życie w swoje ręce. A niewielu jest takich, którym się chce. Łatwiej i sympatyczniej iść na łatwiznę nie przejmować się, olać a koniec końców w wieku 18 lat stać w kolejce do kasy MOPS i pić denaturat. Stąd pomysł na miejsce, w którym ci, którym choć trochę się „chce” mieli szansę na pracę nad sobą i swoim życiem. Grupa przygotowująca się do przejścia, na terenie macierzystej placówki działała dwa lata.

Tak jak dzieci wprowadzające się do SM, tak i wychowawcy nie byli przypadkowi. Od samego początku w ten projekt zaangażowani byli i wraz z młodzieżą do SM przeszli Bożena Bernaszuk, Małgorzata Tkaczyk i Leszek Czyżewski. Czwartym wychowawcą pracującym od początku w SM była zaczynająca w pracę w naszej placówce Monika Pawlikowska. Na 12 możliwych miejsc w nowym budynku, przeszło z liczącego wtedy 70 wychowanków, 9 osób, które wydawały się gotowe i świadome tego, co ich czeka.

Początki były zarazem łatwe i trudne. Młodzież, która tu zaczynała nie była przypadkowa, wiedziała, że chce czegoś innego, choć do końca nie wiedzieła, czego. Gotowi byli na ciężką pracę, bo zaufali dorosłym, że to przyniesie efekty. Dosyć szybko wspólnie zostały wypracowane standardy domu.

 

Wtedy z Samodzielnego Mieszkania można było wylecieć za:

  1. Zażywanie, posiadanie, sprzedawanie narkotyków
  2. Spożywanie alkoholu
  3. Palenie papierosów na terenie domu
  4. Kradzież
  5. Seks na terenie domu
  6. Przemoc w stosunku do mieszkańców
  7. Nierealizowanie obowiązku szkolnego

Raz w tygodniu odbywały się zajęcia z całą grupą, podczas których wychowankowie uczyli mówić się do siebie, pokonywali własne słabości, zdobywali nowe umiejętności, czy po prostu świetnie razem się bawili. Dużo wspólnych i indywidualnych rozmów, masa obowiązków, bo wszystko w domu musieli robić sami – pranie, gotowanie dla całej grupy, zakupy, sprzątanie prawie 200 metrowego domu, do tego nauka, spowodowało, że nie wszyscy podołali. Jedna dziewczyna zrezygnowała sama, wybierając spokojne nic nie robienie (bądź też niewiele) w tradycyjnej placówce, dwójka została przeniesiona za złamanie zasad. W między czasie dochodziły nowe dzieci, które wchodziły już w wypracowany, stały rytm.

 

Wraz z wejściem w życie nowej ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, z dniem 1 stycznia 2013 roku zostaliśmy przekształceni w odrębną 14 osobową placówkę, działającą pod centrum administracyjnym. Tym samym zwiększona została ilość etatów wychowawczych do pięciu.

Obecnie w placówce przebywa 14 wychowanków. Nie mamy już wpływu na to, kto do nas trafi. Jednak w dalszym ciągu wszelkie obowiązki typu sprzątanie, gotowanie, pranie, zakupy, dbanie do dom i teren wokół domu są scedowane na nich. Kolejni wychowankowie przychodzący do naszej placówki czy tego chcą czy nie, muszą wejść w rytm i pracę domu, bo tego co dobre i przynosi wymierne rezultaty zmieniać nie należy.